sobota, 14 grudnia 2013

until the darkness killed the light

Uświadomiłam sobie, że ciężko jest mi utrzymać relacje. Nie chodzi tutaj tylko o brak czasu, ale milion pytań, które się pojawiają w głowie. Dochodzi mijanie się, kolejne etapy w życiu Twoich przyjaciół, w chwili gdy Ty stoisz w martwym punkcie, który lekko się przesuwa do przodu. Poznawanie nowych ludzi, tworzenie bliższych relacji przeważnie dąży do tego, że zależy Tobie na osobach, które poznałeś. W chwili gdy zdajesz sobie sprawę, że zależy, cieszysz się na każdą chwilę rozmowy czy to trwającą pół godziny czy godzinę. Ale każda nowa bliższa znajomość wymaga pielęgnacji. Nie chcę mieć mnóstwa przyjaciół, w chwili gdy nie potrafię zapewnić kilku osobom wystarczająco siebie. Kiedyś , jeszcze do niedawna skupiałam się na tych, na których mi zależało, tam do nich szła cała energia. Teraz, jest inaczej. Wycofałam się, ale z tego zdałam sobie sprawę niedawno, a to trwało już jakiś czas. Świadomie? Nie. To zamykanie. 
Lubię np. rozmawiać z M. Kontakt się odnowił po chyba 3 latach od skończenia gimnazjum. Wtedy relacje były normalne. Rzadko kiedy rozmawialiśmy, a takie poznawanie (ale tak jakby już 'znanie' siebie) zaczęło się po gimnazjum. Ja wiem, że jest i on wie, że ja jestem. Kiedy jest czas, rozmawiamy. Brak wieści przez 2-3 miesiące to nie powód do smutku, przerwanie rozmowy w chwili gdy wątek się skończył na kolejne miesiące, też nie jest zbrodnią. 
27.11 był słoneczny. Były niespodzianki. I poznawanie G. Kurcze, rzadko kiedy używam określenia 'bratnia dusza', ale w chwili gdy napisała do mnie, rozpoczęła coś, czego dawno nie czułam. Trochę masz wrażenie, że piszesz z osobą, która mieszka daleko, przez co wiadomości od niej są czymś bardzo miłym i dochodzisz do wniosku, że ta druga osoba, to prawie druga Ty, ale z wyjątkami! A G. mieszka w tym samym mieście co ja i studiuje na tej samej uczelni.

Napisałam pracę, jestem zadowolona. Nawet powiedziałabym, że jestem z siebie dumna! Pierwszy raz od zakończenia gimnazjum, doprowadziłam coś do końca. Jak wiele Ciebie zabierają studia. Studia mnie zmieniły, zabrały mi coś, co posiadałam jeszcze 6 lat temu. Gdy napisałam wszystkie rozdziały bez podsumowania i wniosków, zaniosłam promotorowi. Ucieszył się na mój widok, bo ani razu nie konsultowałam się z nim. Byłam pełna obaw, że to nie jest w sumie praca na mój temat, że czegoś brakuje, że to nie do końca to, ale zaskoczył mnie, w sumie to ja go zaskoczyłam, bo nie spodziewał się, że dostanie już prawie gotową pracę do oddania. Byłam w szoku. We wtorek praca idzie do recenzenta. Bałam się pisania pracy, dlatego że nie wiedziałam czy dam radę, czy się odnajdę. Kiedy opowiadałam T. jak zaczęłam ją pisać i powiedziałam, że mój temat jest 'wdzięczny' zaśmiał się i powtarzał każdemu kogo spotka, że P. ma wdzięczny temat. Skupiłam się na jednym, w końcu.

 royksopp - running to the sea (feat. susanne sundfor)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz