Po środowym meczu półfinałowym (mecz przyjaźni jednocześnie) między Śląskiem a Wisłą doszłam do wniosku, że oglądając mecz 'na żywo' a nie przed telewizorem, trudniej jest się skupić. Zupełnie inne emocje. W jednym czasie chcesz widzieć i słyszeć wszystko. Przez pierwszą połowę moje oczy skierowane były głównie na to, co działo się na boisku - solidna pierwsza połowa. W drugiej niestety zrobiło się nieco mniej ciekawie, a ja chłonęłam doping zarówno ze strony 'dorosłych' kibiców jak i dzieciaczków. Byłam zahipnotyzowana. Zarzekałam się, że nigdy nie pójdę na mecz polskiej ligi, pomimo że kiedyś rozważałam taką opcję, nawet miałam swoje ulubione drużyny; a tu ... chciałabym być w sektorze dla tych kibiców 'odpowiedzialnych' za oprawę meczu. J. powiedział, że nie ma problemu, następnym razem pójdziemy właśnie tam. Dlaczego chłopcy zabrali mnie i M. na mecz? Ja z racji swego twardego imienia, którym posługuję się, gdy chcę kogoś zmiażdżyć pięścią - Patryszarda jestem przez to bardziej agresywna (pisałam już o tym) i każdy słysząc moje imię, boi się. M. dlatego, że tak jak ja jest kobietą i tylko my mogłyśmy ich obronić w razie draki. T. i J. w tramwaju pozwolili Ł. podskoczyć, gdy cały tramwaj huczał: Kto nie skacze ten z policji.
Nie widziałam się z E. prawie rok. Raz przypadkiem na uczelni, jeszcze w styczniu. Po sesji miałyśmy się spotkać. Do spotkania doszło dopiero wczoraj. Brakowało mi tego. To co zawsze lubiłam w naszych spotkaniach, to to, że czas przewidziany na spotkanie był nieograniczony. Żadna nie była upychana w okienko między zajęciami, czy też innymi spotkaniami. Mogłyśmy się nagadać, ale i tak zawsze pod koniec dochodziło do: musimy się jeszcze raz spotkać, bo jeszcze Tobie wszystkiego nie powiedziałam! Tak było i tym razem. Tak samo jak my się zmieniamy, tak samo zmienił się charakter naszych rozmów. Nie ma już nieustających chichotów, są rozmowy na tematy 'poważne', jakkolwiek to brzmi, tak właśnie jest. Możemy się nie widzieć przez długi okres czasu, nie odzywać, ale i tak wiadomo, że jedna o drugiej myśli. Każda wie, jakie jesteśmy, że lubimy na dłużej zostać u siebie, by potem zacząć funkcjonować i tu.
Jadę z P. na uczelnie, wtem słyszę: Należy rozpocząć legendarnym, i jakże szacownym powiedzeniem, które słyszałeś już na pewno nie raz, a zwłaszcza Ty dziewczynko. A brzmi ono: wiesz z kim tańczysz panno?! P. przypomniało się gimnazjum. A ja miałam przed oczami T. i Ł., którzy prawie że codziennie karmią mnie tego typu tekstem, związanym z tańczeniem panny.
ginormous - fallen for nevers, part 2
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz