Enemef: Walentynki. Niech jednak nie zwiedzie nazwa tego maratonu. Co prawda wszystkie filmy zawierały wątki miłosne, ale bez przesady. Kurczę, gdy tylko otrzymałam sms'a zniżkowego, wiedziałam, że na ten maraton pójdę bez dwóch zdań. Głównie dlatego, że wraz z K. przymierzałyśmy się jeszcze w listopadzie (!) do obejrzenia Kochanków z Księżyca, ale z braku czasu (wtedy go było naprawdę niewiele) dałyśmy sobie spokój. I teraz miałabym taką okazję przepuścić? Nie ma mowy! K. oczywiście w międzyczasie obejrzała ten film, ale zostawmy to jednak. Enemef zapowiadał się całkiem ciekawie, i tak też się skończył. Filmy - rewelacja. W sumie najbardziej odklejony od pozostałych był Drive, ale to dobrze. W miarę solidne zakończenie tak dobrego maratonu. Byłam i wciąż jestem pod wrażeniem Cafe de Flore. Utkwił mocno w pamięci. To jest jeden z tych filmów do których masz ochotę wrócić. Nie ze względu na wątki, których mogłeś nie zrozumieć, ale ze względu na cały ten klimat, który tam został wytworzony (tak, wytworzony, to dobre określenie w tym przypadku). Muzyka była świetnym dopełnieniem tej uczty, idealnie współgrała z obrazem, z tym co się działo na ekranie. Można się przyczepić do pewnych rzeczy, ale całość jak najbardziej powalająca. Mocny i piękny, zarazem smutny i skłaniający do pewnych refleksji (pewnych, w zależności od tego co w danej chwili czujemy). Inny. A ja lubię inne filmy. Oglądasz i jesteś ciekawy co dalej, chociaż nawet nad tym się nie zastanawiasz, bo jesteś 'w środku'. Może trochę się zachwycam, może trochę to przesadzone, ale ... Kochankowie z Księżyca, urocza i zabawna bajka. Jak to powiedziała K.: Nie pozwolę Ci na tym filmie zasnąć! Musisz go obejrzeć. Jest w naszym stylu. Ani myślałam by w ogóle zasypiać na tym maratonie, ale wzięłam sobie głęboko do serca jej słowa i obejrzałam. Film się skończył, a ja się cieszyłam. Kolorystyka prześliczna. Trochę masz wrażenie, że to wszystko jest takie odrobinę niedorobione, te sceny jakieś takie nieposklejane, ale kurcze przyjemność dla oczu i uszu (kolejny film z piękną ścieżką dźwiękową). Poradnik pozytywnego myślenia, któż by nie chciał mieć podobnej historii, z listem i takim zakończeniem? Jak sama nazwa wskazuje, film naprawdę pozytywny. Ktoś by się pokusił i powiedział, że romansidło. Nic podobnego. Szczęśliwe zakończenie, nie przepełnione słodyczą. Dobra dawka optymizmu na samym początku tamtejszej nocy.
W środę Graciarnia. Całkiem przypadkowo, bo w planach miałyśmy zrobienie aniołka czy tam kruka, ale że śnieg, który niby napadał zrobił się mokry ... musiałyśmy zrezygnować z wałów na rzecz smakowania. Przy okazji podsumowałyśmy to co udało nam się zrealizować z naszej listy i doszłyśmy do wniosku, że Graciarnia, która miała być częściej odwiedzana - jest, to samo z wyjściami do kina. Reszta niestety przeniesiona na wiosnę, z racji świeżego powietrza i tego, że jeśli cieplej to i lepiej. Jestem jednak zdania, że zimą gdy jest zimno też jest świetnie. Najlepsze jest to, że pojawiły się na tej liście punkty, których ja z tamtego dnia nie pamiętam ... K. ma na to wyjaśnienie, ale ja zaprzeczam jakoby tak było! Kłamstwo i pomówienie.
doctor rockit - cafe de flore
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz