poniedziałek, 28 stycznia 2013

изоляция

Jedną z nielicznych zalet mieszkania w bloku tuż przy kolegach i koleżankach z tego samego podwórka (w młodzieżowym slangu dzielni/parafii) jest taki malutki domofon. Ktoś dzwoni, a Ty prosisz o hasło. Jak ktoś nie zna hasła, nie wejdzie do domu. Może to być np. czerwony kapturek albo czarny, zależy co masz na sobie. Z drugiej strony może to być krótka rozmowa: - Najlepsze kasztany są na placu Pigalle.- mówi osoba podnosząca słuchawkę wielkości cegły (ja taką mam!) - Zuzanna lubi je tylko jesienią. - odpowiada ów zainteresowany wejściem do środka. Polecam by w swoich domkach jednorodzinnych zaopatrzyć się w domofon i udawać tajemniczego. Niejeden poszedł właśnie w tym kierunku i do tej pory dziecko jego żony, a siostra jego brata czeka przed furtką. 

Stawiam sobie poprzeczkę na taką wysokość na jaką wydaje mi się, że uda mi się sięgnąć a nawet ją chwycić. Nie zawsze w trakcie realizacji swoich wybujałych planów jestem zdania, że poprzeczka jest na odpowiednim poziomie i czy przypadkiem nie za wysokim. Wybujałe plany to te, które sobie wymyślam i brnę w nie. Pod koniec, gdy zaliczenie pewnego levelu jest coraz bliższe dochodzę do wniosku, że to jednak nie było zbyt dobre posunięcie i mogłam pójść na łatwiznę, ale jak to mówi P. i K. warto, bo może się okazać, że to wcale nie był stracony czas. Powtarzałam sobie to przez ostatni tydzień, najbardziej jednak gdy siedziałam dwa dni odejmując sobie od ust i jedzenia i picia (pierwszy raz nie kładąc się po dobranocce spać wiedziałam, że nie stracę czasu na spanie), że nie mogę tak tego zostawić, choć im bliżej godziny zero, tym było coraz gorzej. Zrobiłam i gdy zrobiłam, a potem pokazałam było mi już wszystko jedno. Poczułam ulgę, i swoistą radość. Gdy zabieram się za cokolwiek, chcę to robić od początku do końca, choć myślenie nie zawsze takie jest. K. powtarzała, że jestem tygrysem i że mam go dorwać. K. jednak ma niegrzeczne myśli, hihi. Nie, to chyba jednak ja mam takie skojarzenia a ona o tym doskonale wie! Tak, tak jest moi drodzy, właśnie że ... Nie lubię iść na łatwiznę, to jest mój największy problem. Lubię 'stare' metody, nie jestem zwolenniczką nowoczesności w pewnych kwestiach. Ołówek, nie program. Może też dlatego, że zawsze postrzegałam projektowanie czegokolwiek jako projektowanie na desce, odręcznie i tak, od zawsze mnie to kręciło! Och.

Nie masz tak czasem, że jak rozmawiasz z kimś i chcesz zadać pytanie, ale w ostatniej chwili się rozmyślasz, i w tym czasie ta druga osoba zadaje Tobie to właśnie pytanie?

Inny: Relacja skończona.

blue sky black death - they came around

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz