Uwaga! Po raz pierwszy pojawi się pełne imię, ale tylko na potrzeby filmu.
- Jak nazywa się psychiczna Patrycja? - Psychopatka.
D. jakiś czas temu (okazuje się, że to było jakoś pół roku temu, a ja myślałam, że całkiem niedawno) polecił 'Popiół i kurz. Opowieść ze świata pomiędzy' J. Grzędowicza, wspominając że bohater się dziwił, że co to za imię Patrycja jest. 'Patrycja. Kto na litość boską, daje dziecku na imię Patrycja? Patrycja. Przecież to brzmi niczym określenie fragmentu dysku komputerowego.' Wiadomo. Kiedyś sama się dziwiłam, jak byłam jeszcze taka mała, że co to jest za imię Patrycja. Dziś już wiem.
Zabawne, jak uśpione wspomnienia, budzą się gdy tylko napotykasz (przeważnie przypadkiem) na utwór, który jest z nimi związany. Widzisz wtedy i czujesz to co wtedy, przy okazji zdając sobie sprawę, że to już nie wróci. Tak samo jest z kojarzeniem muzyki z osobami, które Tobie coś polecały. To tak, jakby myślami być wtedy z tą osobą. Przypominanie i chwilowe przeniesienie do tamtych chwil. Świetna sprawa, przeżywanie czegoś na nowo, ale z innej nieco perspektywy. Co do samej perspektywy, szkoda że nie istnieje coś takiego, co zapisywałoby to co widzisz i czujesz podczas dobrych chwil, które chciałoby się pamiętać i powracać do nich, jednocześnie odczuwając to, co się wtedy czuło. Powrócenie na zasadzie ponownego przeżywania - takiego samego, nie podobnego. Cofnięcie się w czasie. Przy okazji zapisywanie myśli, emocji. Przecież czasem tak ciężko jest coś wyrazić słowami, podczas gdy w głowie ma się tego mnóstwo. Jasne, istnieje kamera - by to nagrać, aparat - by to sfotografować, udokumentować (!), ale coś takiego, co by połączyło to wszystko dodając do tego to co się dzieje w głowie każdej osoby, która podczas tych dobrych chwil jest z Tobą. Whoa. Wniknięcie w umysł. Ciekawe, czy gdyby istniało coś takiego, to czy porzuciłoby się rzeczywistość i zaczęłoby się żyć wspomnieniami? Czy na dobre można by się w tym zatracić? Wiadomo, wszystko z umiarem. Dobre, gdy tracisz kontakt z kimś, odpalasz 'puszkę' i masz te wszystkie sytuacje przed sobą (ba! bierzesz w nich udział), masz wrażenie, że wtedy ta osoba nie jest już tak odległa i zapomniana. Siedzi obok Ciebie albo skacze po drzewach, lata na pralce czy chodzi po torach. Wspomnienia choć dobre, czasem bolą, bo wiesz, że to było i ... Kolej na nowe doznania.
Obawiałam się, że przywiąże się do ludzi, albo też do nich w jakimś tam stopniu przyzwyczaję, a potem będzie trach i nastąpi taki powolny koniec. I tego już nie ma. Najgorzej jest chyba z osobami, które są spoza mego miasta, czyli zdecydowana większość, och.
Dobra dzisiejsza Czarna sobota Hirka.
paul kalkbrenner - the palisades
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz