Kiedy byłem dzieckiem, wierzyłem we wszystko, co mi mówiono, we wszystko, co czytałem, i w każdą rzecz, jaką tworzyła moja nadmiernie wybujała wyobraźnia. Stało się to powodem wielu bezsennych nocy, ale również nadawało otaczającemu mnie światu barw i wyrazu, których nie miałby z pewnością, gdybym całe noce spędzał pogrążony w kamiennym śnie. Już wtedy zdawałem sobie sprawę z tego, że istnieją ludzie — tak, naprawdę wielu ludzi — których wyobraźnia pozostaje kompletnie jałowa, odrętwiała, przytępiona, i w rezultacie stan ich umysłów kojarzy się z przypadłością, na jaką cierpią daltoniści. Zawsze takim osobom współczułem i nawet do głowy mi nie przyszło (w każdym razie nie wtedy), że ludzie ci z kolei współczują mnie, a bywa, iż mną gardzą, i to nie dlatego, że dręczą mnie różne irracjonalne lęki, ale głównie z tego względu, że zawsze cierpiałem na głęboką i nieuleczalną łatwowierność.
- Stephen King, 'Marzenia i koszmary; Wstęp: Mit, przekonanie, wiara oraz "Wierzcie w to lub nie!" Ripleya'
Początek – jakbym czytała samą siebie, dosłownie. Od połowy do końca to może nie bardzo już ja, ale niech tak zostanie. Zabawne, będąc kilkuletnim dzieckiem ufanie bezgranicznie we wszystko co ktoś Tobie powie jest normalne, tzw. dziecięca naiwność. Będąc kilkunastoletnim (od 18 wzwyż) dzieckiem na swojej dziecięcej naiwności pozostałej z okresu przedszkolnego można się ładnie przejechać. Czasem fajnie jest wierzyć w to, co ludzie do Ciebie mówią i myśląc że to prawda. Z drugiej strony fajnie jest wierzyć w to, wiedząc że to nieprawda, jednocześnie godząc się na bajkę, którą serwuje druga osoba nieświadoma tego, że my wiemy. Wierzę w abstrakcyjne bajki mojego Taty, bo chcę w nie wierzyć. Polega to na tym: - P. wiesz, że wróbelek to dziecko gołębia? Odpowiadam: - Tak? Taki malutki wróbelek ma tak dużego gołębia?
Nie masz tak, że gdy czytasz jakąś książkę i napotykasz na fragment tekstu, który do Ciebie przemawia w 100% poprzez to w jaki sposób jest napisany to tak jakbyś przed chwilą przeczytał własne myśli po cichu? Fragment na dobre utkwił w głowie, pamięci, że nie tyle początkowo go analizujesz pod każdym względem ale przypominasz sobie go dość często, starannie umiejscawiając w otaczającej Cię rzeczywistości odnosząc go do swojego ‘życia’ (trochę zbyt poważnie zabrzmiało) i do reszty? Wiadomo, że często doszukujemy się jakiegoś specjalnego przekazu, albo odczytujemy coś co autor miał na myśl pod kątem tego jak rzeczywiście (choć nie zawsze) myślimy.
Ciągłe maskowanie się, (…) Równocześnie to, co w nas chronione przed oczami niepowołanych, nabiera dla nas szczególnego waloru, gdyż nie jest nigdy wyraźnie formułowane, a co nie jest formułowane w słowach, posiada irracjonalny urok czysto uczuciowej jakości. Człowiek chroni się w wewnętrzne sanktuarium, które jest tym piękniejsze, im większą cenę trzeba zapłacić, aby innym zabronić doń dostępu.
- Czesław Miłosz, 'Zniewolony Umysł'
Czy maskowanie to swoista gra? Gra to dość brutalne słowo, w końcu chroniąc to co w środku nas, nie chcąc okazywać tego na zewnątrz, nie zawsze dzieje się to świadomie. Taktyką też tego nazwać nie można. Gdyby tak było, wtedy okazałoby się, że wiedziemy podwójne życie, swoje własne i to, w którym gramy główną rolę i pokazujemy je innym. To jak walka z samym sobą. Kurcze, słowo gra jest takie niedobre. Po prostu tak jest lepiej.
Jak jest z Twoją wyobraźnią?
Chase&Status - Time (A.N.O. Remix)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz