D. ratując dwa wróbelki, które wleciały do pionowej rury od rynny (nie przypomnę sobie właściwego określenia) tuż przy B5, stał się bohaterem. Bardzo możliwe, że już nigdy mogłyby stamtąd nie wylecieć i nie ujrzałyby światła dziennego. Chciałam rurę potraktować siekierą, ale jak się okazało po 5 sec nie miałam siekiery pod ręką, poza tym wystarczyło odkręcić klapę w jednym miejscu - tak właśnie postąpiłby prawdziwy mechanik, a nie drwal, P. Ptaszki tak się ucieszyły z wolności, że nawet nie podziękowały. Z tego wszystkiego wylatując otworem wielkości prostokątnego pojemnika na śniadanie (potocznie nazywanego śniadaniówką) zderzyły się z chodnikiem, zapomniały do czego służą im skrzydła, a że dość malutkie były, to tak wyszło.
Gdy ktoś zaprasza na niedzielny obiad, na 'typowy' polski obiad (dzisiaj zresztą się dowiedziałam od J. co to znaczy według niego 'typowy'), czyli rosołek, kotlecik i na deser flakonik i w między czasie wspomina, że posiada telewizor, a nawet dodatkowe programy, nie pytaj co to za programy. Zapytałam i wbrew mylącej nazwie (och, któż by jej nie znał): edukacyjno-przyrodnicze wcale nie chodziło o pingwiny czy słonie. Mocno przemyślę propozycję, gdyż J. mieszka w willi, ma basen i nawet własnego ochroniarza, który by mnie wpuścił, poza tym ten telewizor kusi ... pal sześć programy, ale telewizor. Zawsze można wynieść i opchnąć na targu za grube miliony.
To czy umiesz spawać wcale nie zależy od tego czy masz do tego predyspozycje czy też doświadczenie (które na samym początku jest na poziomie zerowym), lecz od tego jakie rękawice przywdziejesz na swe rąsie. Gdy na starcie znajduje się x par, wybierz tę, która jest najbardziej zużyta, gdyż wiele widziała i wiele przeszła. Pan K. pocieszał M., która szalała z elektrodą. Bałam się wtedy o własne życie, a także widziałam w przyłbicy twarz Ł.
Co się stało z trzciną?
cocorosie - warewolf
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz